Opis:
Andrzej Piwoński urodził się w 1941 roku w Puszczy Mariańskiej. Tam chodził do szkoły podstawowej i liceum. Studiował grafikę w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w pracowni plakatu Henryka Tomaszewskiego oraz malarstwo w pracowni Jerzego Tchórzewskiego. Dyplom otrzymał w 1966 roku. Tworzył plakaty polityczne i filmowe, grafiki, okładki, ilustracje satyryczne dla wydawnictw i czasopism oraz komiksy.
W połowie lat osiemdziesiątych zamieszkał na stałe w Puszczy Mariańskiej i wycofał się z życia artystycznego stolicy. Malował wtedy obrazy, kopie, dużo rysował. Zmarł w 2020 roku.
Piwon (jak go nazwałam) był mym wielkim przyjacielem, ogromnie inspirującym przez okres studiów na Akademii swym wyjątkowym czarnym humorem, unikalnym talentem, pomysłami, zachowaniem; zawsze wnoszącym do naszej grupy coś niezwykle śmiesznego i pełnego surrealnej wyobraźni. Był odważny, bez kompleksów, kreatywny we wszystkim. Pamiętam Piwona jako najbardziej interesującego, oddanego towarzysza mej młodości, zawsze obecnego, zadziwiającego wyobraźnią i swoją twórczością.
Ewa Gargulińska
Utalentowany, dowcipny, kreatywny, nonszalancki, pracowity tudzież leniwy oraz złośliwy. Kolega, przyjaciel, kompan do wypitki i do różnych głupot po pijaku w czasach młodości i także później. W zależności od kaprysu dżentelmen lub cham. Autor znakomitych plakatów oraz ilustracji. Szkoda, ze tak nielicznych. Poważany i ceniony przez Henryka Tomaszewskiego. Twórca świetnej pracy dyplomowej u H. T. na temat miłości. Jednym słowem: PIWON
Mieczysław Wasilewski
Piwon był zawsze. Najpierw jako narzeczony Mańki, potem jako członek naszej rodziny. I mimo różnych kolei losu pozostał nim do końca. Nie raz wyprowadzał mnie z równowagi. Był mistrzem prowokacji i zaczepek. Całe życie wychowywał mnie i chętnie opierdalał. Ale był też na swój sposób bardzo troskliwy i czuły. Mój ukochany szwagier…
Agnieszka Kilańska-Cypel
Wspominam Andrzeja – jest młody, silny, przystojny, żadna dziewczyna mu się nie oprze. Maluje – ma talent gigant ale się nie pcha. Robimy plakaty, mój najlepszy plakat cyrkowy Misie na piłce, kiedy mordowałem się ze szkicem, idea żeby misie balansowały na piłce, była Andrzeja. Nie boi się niczego – gdy w marcu milicja goni nas, ja się chowam, a on ubliża żartem milicjantowi i z miejsca dostaje solidne pały.
Dziekanka, Hopfer, Ściek, SPATiF, Ząbkowska – zaliczone.
Jakiś czas wynajmujemy willę na Sadybie – jest ostro.
Potem wyjeżdżam na kilka lat z kraju – kiedy wracam, jest spokojniej.
Z czasem zaczynamy spotykać się w Puszczy, czasem u Kuby w żelaznym składzie: Marysia, Andrzej, Miecio, Erol i ja.
Rozumiemy się bez słów. Chciałbym go spotkać TAM.
Andrzej Krzysztoforski
